O mnie
Nazywam się Monika Kaźmierska. Jestem bioenergoterapeuą i terapeutą metody Zdenka Domancica, którą głownie wykonuję w swoim gabinecie znajdyjącym się przy ul. Wały Żegockiego 2 w Kościanie.

Już jako dziecko darzyłam ogromną empatią ludzi i zwierzęta. Do 15 roku życia mieszkałam w osadzie leśnej posród lasów, co sprawiało, że miałam bezpośredni kontakt z naturą. Myślę, że miało to ogromny wpływ na ukszałtowanie mojej wrażliwości na piękno przyrody. Zaczęłam interesowałać się naszą planetą, zwłaszcza by chronić ją i zachować jej różnorodność. W związku z powyższym zostałam ekologiem i zaraz po ukończeniu studów w 2003 r. zaczełam pracę w urzędzie na stanowisku z akresu ochrony środowiska. Prez 20 lat pracy w urzędzie sądziłam, że jestem we własciwym miejscu.
Jednakże moje doświadczenia życiowe, a zwłaszcza ówczesne problemy zdrowotne sprawiły, że zaczęłam poszukiwać metod i sposobów, które pomogłyby mi tak naprawde wtedy w codziennej egzystencji. Wówczas było to powodem, że zaczęłam interesować się niekonwencjonalnymi metodami leczenia, aby pomóc szczególnie sobie, a jak okazało się później rodzinie i znajomym, zwłaszcza wtedy kiedy zawodzi medycyna konwencjonalna. Poznałam osoby, które wskazały mi kierunek, który dziś okazał się najlepszym dla mnie i bardzo ze mną rezonuje. Jestem wdzięczna, że wtenczas te osoby pojawiły się na mojej drodze.
Skończyłam kurs z dietetyki profilaktycznej i leczniczej według tradycyjnej medycyny chińskiej. W ślad za tym zrobiłam kurs diagnozy z pulsu. Następnie zaczęłam widzieć i odczuwać więcej niż do tej pory. Moja sensytywność wzrastała każdego dnia. W związku z powyższym szukałam odpowiedzi na pojawiające się doświadczenia typu odczuwanie i widzenie energii. Okazało się, że mam wszelkie predyspozycje do uzdrawiania energią. By móc dalej realizować swoje zainteresowania i jednocześnie pasję skończyłam kurs I i II stopnia metody Zdenko Domancica uzyskując certyfikat terapeuty tej właśnie metody. Ponadto zdałam egzamin w Lubelskiej Izbie Rzemieślniczej uzyskując zawód bioenergoterapeuty.
Dar uzdrawiania zaskoczył mnie bardzo, ale jednocześnie przerodził się w pasję, wręcz misję by pomagać potrzebującym. Stąd moja decyzja o wyjsciu ze strefy komfotu na tamten moment - odejściu z pracy z urzędu i rozpoczęciu nowej ścieżki zawodowej, którą jest bioenergoterapia.
